Są takie momenty, w których wszystko na zewnątrz wydaje się być „w porządku” — masz dach nad głową, pracę, być może relacje, jakieś plany. A mimo to czujesz… że stoisz w miejscu.
Nie chodzi o lenistwo ani o brak działania. Wręcz przeciwnie — często osoby, które trafiają do mnie, to ludzie bardzo świadomi, aktywni, pracujący nad sobą.
Mają za sobą książki, kursy, terapie. Próbują afirmacji, rozwoju duchowego, różnych technik zmiany. I dalej czują to samo:
„Jakby coś mnie zatrzymywało.”
„Jakbym nie mogła/mógł ruszyć z miejsca.”
„Jakby życie kręciło się w kółko, a ja nie wiem, czemu.”
To nie jest przypadek. To nie jest słabość. To zatrzymanie — i ono bardzo często ma głębokie, nieuświadomione źródło.
Czym jest zatrzymanie?
Zatrzymanie to stan, w którym coś wewnątrz mówi:
„Nie idź dalej.”
„To niebezpieczne.”
„Nie wolno ci.”
Albo wręcz: „Nie możesz mieć więcej niż oni.”
To może być ciche, niewypowiedziane, ale działające z ogromną siłą. Bo pochodzi nie z logiki, tylko z emocji, pamięci ciała i systemowych lojalności. To, co „w tle” – często rządzi tym, co się dzieje „na zewnątrz”.
Co może cię zatrzymywać?
1. Lojalność wobec systemu rodzinnego:
Podświadome przekonania w stylu:
– „Skoro moja mama nie miała szczęścia w miłości, to ja też nie mogę.”
– „Jeśli oni cierpieli, nie mogę być szczęśliwa/y.”
– „Gdybym była wolna, to byłabym nielojalna wobec tych, którzy nie mogli.”
2. Zapis traumy (osobistej lub pokoleniowej):
Zamrożenie w ciele. Część ciebie zatrzymała się w chwili, która była zbyt trudna do przeżycia — i tam właśnie została.
3. Przekonania o sobie:
– „Nie zasługuję.”
– „Nie potrafię.”
– „Sukces to duma / wstyd / samotność.”
I ciało robi wszystko, żeby nie dopuścić do tego „zagrożenia”.
4. Niewypowiedziane emocje:
Złość, która nigdy nie została wyrażona. Żal, który się skumulował. Smutek, który przykryto uśmiechem. Wszystko to zostaje w ciele — i trzyma jak balast.
5. Pomieszanie ról:
Gdy byłaś/em dzieckiem, które musiało „ogarniać”, opiekować się, wchodzić w dorosłość za wcześnie — w dorosłości możesz czuć, że nie wolno ci „puścić”.
Bo nikt inny wtedy nie przejmie sterów.
Bo to ty byłaś/eś odpowiedzialna/y za przetrwanie rodziny.
Jak rozpoznać, że jesteś w zatrzymaniu?
– Masz poczucie, że „już tyle zrobiłaś/zrobiłeś” – i nic nie działa.
– Często czujesz zmęczenie, apatię, zniechęcenie.
– Twoje ciało mówi „nie” – mimo że głowa mówi „tak”.
– Ciągle wracasz do tych samych punktów: tych samych relacji, schematów, emocji.
– Pojawiają się autosabotaże: choroby, kłopoty finansowe, trudności w związkach.
– Czujesz, że coś w tobie nie pozwala zrobić kolejnego kroku – choć bardzo tego pragniesz.
To jakby w tobie działała siła, która chroni cię przed czymś, czego nie rozumiesz.
Bo może kiedyś ten ruch naprawdę był niebezpieczny – i ciało, lojalność, podświadomość chcą cię uchronić przed powtórką.
Jak z tego wyjść – bez walki z sobą?
Przede wszystkim — nie przez napinanie się jeszcze bardziej. Nie przez kolejną listę celów czy technikę „motywacyjną”.
Zatrzymanie to zaproszenie.
Do tego, żeby zobaczyć, co naprawdę cię zatrzymuje.
Nie po to, żeby to „naprawić”, tylko żeby zrozumieć, uznać, uwolnić.
To, co pomogło mi i setkom moich klientów, to:
– praca z emocjami i napięciami w ciele,
– odkrywanie niewypowiedzianych lojalności rodzinnych poprzez ustawienia systemowe,
– rozpoznanie zapisów w podświadomości, które sabotują twój ruch do przodu,
– uwolnienie zamrożonych energii z poziomu energetycznego i emocjonalnego,
– odzyskanie wewnętrznego poczucia sprawczości.
Zatrzymanie nie oznacza porażki.
Oznacza, że nadszedł czas, by zajrzeć głębiej.
Oznacza, że coś w tobie nie chce już iść dalej „po staremu”.
I to właśnie może być początek twojej największej zmiany.
Nie musisz robić tego sam/a.
W zakładce Warsztaty i Sesje indywidualne znajdziesz przestrzeń, w której możesz ruszyć z miejsca – w swoim rytmie, z szacunkiem do tego, co było, i z odwagą do tego, co przed Tobą.